czwartek, 24 września 2015

Post faktum - czyli post z faktami, przynajmniej kilkoma



W głowie mam pomiętą kulkę papieru. I tak chodzę, prowadzę samochód, rozmawiam, pracuję i żyję. Nie wiem kiedy i kto dokonał operacji wymiany organu oryginalnego na zamiennik. Czasem zastanawiam się, co jest na tej kartce zapisane, ale w sumie, co to za różnica?..

Rok się zaczął. Młody chodzi do szkoły, ja chodzę do szkoły, Asia – trochę mniej, ale też – chodzi do szkoły. Poza szkołą: basen i karate. A do tego jeszcze tańce i być może łyżwy… Dobrze, że póki co nie ma tematu korepetycji, gdyż syn nasz Wiktor jest zdolny bardzo i oczytany i pełen ogłady i kultury i wdzięku osobliwego – koledzy podziwiają, koleżanki mdleją, koty się łaszą, a kwiecie płatkami usyła przed nim drogi. Tak…

Na basenie wczoraj spotkaliśmy – w sensie minęliśmy się z nim – Pana Mariusza Lubomskiego. Nie śpiewał…

Zbieram dowody i szukam świadków,
na wszelki wypadek wszelkich wypadków.

Na basenie spotkaliśmy też sporą grupę dzieciaków i młodzieży będącej pod opieką jednej z fundacji zajmujących się osobami niepełnosprawnymi. Towarzystwo dostało do wody kilkanaście piłek do zabawy, z których przy okazji my też skorzystaliśmy. Już po powrocie do domu Wiktor skomentował:
- Tato, oni byli zupełnie inni niż dzieci z mojej szkoły.
Czekam na jakąś uwagę niekoniecznie poprawną politycznie.
- Jak piłka, którą graliśmy poleciała w ich stronę, to oni nam ją oddawali! U nas w szkole to by zabrali…

Piłka… Piłka siatkowa - gra okrutna. Zwłaszcza gdy przegrywasz, gdy o kilka punktów przegrywasz wszystko i stajesz się posiadaczem gustownej czarnej dziury. W głowie, w sercu, wszędzie. A tu Mistrzostwa Europy za pasem.

Poza tym podobno grzyby wyrosły, jak grzyby po deszczu! Kto wie, kto wie! Może w tym roku spacery po lesie nie będą tylko „dla zdrowotności”? Może znajdziemy wielkie prawdziwki, maskujące się sprytnie – ale nie przed nami! – kozaki, czy jak z obrazków w książkach dla dzieci podgrzybki! Na to liczę. I jeszcze na to, że po znalezieniu oddam tonę runa leśnego w dobre ręce, które towar oczyszczą i przetworzą. Oby.

Wrzesień póki co ciepły, nastroje póki co niezłe, zdrowie póki co nie szwankuje, więc ogólnie może być. Na koniec dowód na to, że byliśmy w Bieszczadach. Bo byliśmy. Pierwszy raz z Wiktorem i muszę przyznać, że dał chłopak radę! Przeszedł ponad 11 kilometrów, padał kilka razy i wstawał, pokonał słabości i przydeptał Bukowe Berdo. Bardzo było fajnie, a nawet - okropnie fajnie!

2 komentarze:

  1. huby są. jest dobrze

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie tylko huby są, ale to jeszcze nie jest powód, żeby twierdzić, że "jest dobrze"! ;-)

      Usuń